Szkoda że podczas dojazdu i powrotu jest ciemno, bo żadnych widoków nie ma. Mogłoby wydawać się, że pozostaje tylko delektować się z kręceniem korbą, jednak i to cieszyło połowicznie, ponieważ tylko w jedną stronę dało się jechać - z wiatrem :-) Wracając napotkał mnie tak silny wiatr czołowy, że sam się sobie dziwię, iż chciało mi się jeszcze jechać dookoła.
Poza tym, to cały czas modyfikuję Ani BMC, aby jeździło się jej wygodniej. Ze względu na krótką rurę sterową amortyzatora, nie dało się uzyskać wygodnej pozycji za kierownicą - było za nisko, sylwetka była zbyt pochylona, przez co Ania odczuwała dyskomfort w karku. Myślę, że taki oto mostek regulowany rozwiąże problem, poprzez uniesienie kierownicy kilka centymetrów do góry. Koszt tego mostka to 87 zł.
tmxs - Ten mostek ustawiony na prosto ma rozstaw między osiami 90 mm. Kiedy unoszę go do góry, to ta odległość maleje i przy maksymalnym podniesieniu, czyli 60* daje to rozstaw ok. 75 mm. Krótszego mostka na allegro znaleźć nie mogłem, były tylko dłuższe (tańsze). A zależało mi właśnie, aby był jak najkrótszy, bo Ania na tym rowerze nie może za bardzo wychylać się do przodu. Trollking - Już nie rób z siebie takiej melepety :-)
Z ciekawości - jaką minimalną długość od osi rury sterowej do osi kierownicy da się ustawić na tym mostku? Też mam problemy z karkiem, mi akurat pomaga mostek nie tyle wyższy co krótszy. W mtb jeżdżę na 35mm i jest ok, przy mega krótkiej rurze sterowej. Myślałem kiedyś o takim mostku w kontekście starej zimówki.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017