Gniezno i okolice

Niedziela, 8 kwietnia 2018 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Kolejny wiosenny i wolny dzień wykorzystaliśmy z Anią na rower. Tak jak zapowiadałem wczoraj, w niedzielę wybraliśmy się w kierunku odwrotnym do wczorajszego, czyli do Gniezna. Tak się składa, że Pobiedziska leżą dokładnie pośrodku trasy Poznań - Gniezno i mamy stąd świetną bazę wypadową w tych kierunkach, poza tym zarówno w jedną, czy w drugą stronę mamy ciekawe fyrtle do zwiedzania. Zabieramy się zatem do opowiadania dzisiejszej trasy, która prezentowała się jak poniżej:

Po kilku kilometrach, w Zbierkowie napadło na nas stado krwiożerczych psów, które musiałem ujarzmić kilkoma głaśnięciami.
Milusie pieseczeczki sobie biegną przez Zbierkowo.

Jadąc dalej, przez lasy czerniejewskie, nad Jeziorem Baba w Jeziercach musieliśmy zrobić przerwę na obserwacje żabich godów. Hmmm dziwne u ropuch jest to, że samica jest dwa razy większa od samca. Ale przecież u ludzi też się tak zdarza.

gody ropuch szarych

Przejeżdżając lasy czerniejewskie, wyjechaliśmy na asfalt w Grabach, gdzie po kilku kilometrach pojawiły się ludzkie zabudowania, no i z jednej takiej wyskoczyła kolejna sfora dzikich, głodnych psów, które znów musiałem ujarzmiać głaskaniem i słowami typu: "No chodź tu milusi, już ja ciebie tutaj pogłaszczę po pyszczeczku" itp.

W Grabach prawie pozbyłem się rąk. Tak mi mały piesek wylizał paluchy :-)

Przejechaliśmy następnie Czerniejewo i kierowaliśmy się przez różne wioski do Gniezna. Po drodze minęliśmy ciekawy dwór w Kosmowie, który jak się dowiedzieliśmy od tubylca, jest własnością pewnego Norwega, który wykupił ten majątek za bezcen, z lekka odnowił z zewnątrz i zniknął za granicą. Dwór choć ładnie wygląda z ulicy, to niszczeje od środka i nie spełnia żadnej roli. Fajnie się układało, bo większość trasy mamy jak dotąd z wiatrem, który dął dziś niemiłosiernie.

Czerniejewo wita


Staw Kąpiel przy drodze Czerniejewo - Kąpiel - Nidom....


Dwór w Kosmowie

Za Kosmowem, między Gębarzewem a Gnieznem musieliśmy zatrzymać się na chwilę, aby westchnąć na widok spustoszenia hektarów lasu po zeszłorocznej wichurze, która przetrzebiła tamtejsze leśne fyrtle. To co widać na zdjęciu to tylko fragment zniszczeń. Wiele hektarów lasów jest jeszcze nieuprzątnięte, a połamane wpół drzewa straszą upiornym widokiem - siły natury są nieubłagane.

Efekt zeszłorocznej wichury w lesie między Gębarzewem, a Gnieznem.

Dojeżdżamy do Gniezna. Tam przerwa na Rynku i wygrzewanie się w grzejącym słońcu z lodem w ręku. W mieście odbywało się dziś kilka imprez, na które podążały tłumy kibiców i motocyklistów, stąd ciężko było się przedostać do centrum na wspomniany Rynek. Z powrotem do Pobiedzisk jechaliśmy najszybszym wariantem, czyli dawną DK5. Wiatr wiał w bok, ale ciężko nie było, najgorzej tylko z dupą, która jak zaczęła boleć, to już nie odpuściła do samego końca.

My w Gnieźnie


Katedra jak zawsze dostojna


Polska w ruinie

Wracając minęliśmy się z Bobiko, który ładnie nas pozdrowił ze swojej szosowej maszyny. Tak sobie myśleliśmy, że ma on przejebane pod ten wiatr do Gniezna, ale niedługo po naszym powrocie dał znać, że już jest w domu, więc poszło mu szybko :-)

Świetny to był weekend - chcę takie zawsze.

Komentarze (6)

Widać, że zwierzaki Cię lubią :)

tony1974 19:47 piątek, 13 kwietnia 2018

Gniezno raz zaliczyłem ale nie rowerem :(

strus 15:06 wtorek, 10 kwietnia 2018

Hehe, coś czułem ze spotkam Was na swojej trasie, choć zakładalem ze to będą Pobiedziska ;-)

Jaki wiatr? co prawda jak jechałem z Gniezna do Wierzyc to czułem wiatr w mordę, potem do PObiedzisk było Git a następnie z powrotem do Gniezna to nie miałem większych problemów - moze dlatego ze wiatr troche opadł z sił ;-).

Szkoda ze nie było czasu na pogawędkę ale śpieszyłem się . Next time - zatrzymam się:)

bobiko 09:53 wtorek, 10 kwietnia 2018

Życzę jak najwięcej tak miłych weekendów... ;)

sikorski33 07:51 poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Wchodzę na rowerowego bloga, a tu zdjęcia porno :D W Gnieźnie faktycznie dzisiaj było tłoczno. Byłem po obiedzie z rodziną na spacerze i deptak oraz Rynek wyglądały niczym Krupówki albo Monciak :D

maniek1981 22:01 niedziela, 8 kwietnia 2018

Pies zawsze pozna dobrych ludzi :) Oby więcej takich ekstremalnych doznań :)

Już u Ani pisałem, że brawa dla Was za weekend, więc się powtórzę. Ropuchy nawet widzę się na Wasze wyjazdy dwukrotnie aktywizowały :)

Taaa, Polska w ruinie... będzie. Ale powstaje za to z kolan :P

Trollking 19:09 niedziela, 8 kwietnia 2018
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!