Wyszedłem na rower z myślą pokręcenia po okolicy wsi Kapalica w Parku Krajobrazowym Promno, w celu odnalezienia dwóch, malutkich jeziorek: Kazanie oraz Grzybionek. Jeziorka odnalazłem, choć nie obyło się bez błądzenia po tamtejszych leśnych pagórkach. Ukształtowanie terenu w tamtych fyrtlach PK Promno tak mi się spodobało, że postanowiłem dać upust energii i pofiglowałem nieco rowerem wśród drzew, po malowniczych singlach. W pewnym urokliwym miejscu, blisko rezerwatu Jezioro Drążynek osiągnąłem na zjeździe Vmax = 55,95km/h Jest się gdzie wyszaleć na rowerze w tym parku krajobrazowym. Odkrywam go na nowo, gdyż po przeprowadzce do Pobiedzisk mam do PK Promno rzut beretem. Jazda dziś krótka, ale intensywna. Na poniższej mapce zaznaczyłem czerwonymi cyframi kolejno: 1 - Jezioro Kazanie 2 - Jezioro Grzybionek 3 - Vmax 1 - Jezioro Kazanie. Dostęp do jeziorka ograniczają gęste chaszcze i bagnisty teren.
2 - Jezioro Grzybionek
3 - Rezerwat Jezioro Drążynek. Na tym zjeździe można nieźle poszaleć.
okolice Kapalicy
leśne dukty PK Promno
pagórkowate ukształtowanie terenu w PK Promno
okolice Kapalicy
Choć w kalendarzu już kwiecień, niestety za oknem mamy listopad - grudzień. Jeżdżąc tak dziś po wspomnianym lesie, ubrany jak na ciężką zimę, nie raz zadawałem sobie pytanie: "Co u licha dzieje się z tą pogodą"? Tymczasem pozostaje czekać.
Komentarze (8)
Muszę się obowiązkowo wybrać przy ładnej pogodzie na te górki do tego PK Promno. Wygląda przyjemnie ;-)
montana21 - Sprawdziłem na mapie i rzeczywiście masz rację, choć do gór masz na prawde blisko, porównując do mnie. Trollking - Puszcza Zielonka jest duża, piękna, ale płaska. PK Promno na powierzchni 10x mniejszej daje tereny tak zróżnicowane, że w Zielonce musiałbym zrobić 50km żeby poczuć to co w Promnie po 5km. Piotras - Oj trochę mi krew zmroziło, kiedy zjeżdżając przy Vmax w dołku musiałem przejechać przez kilkumetrowy pas błota, ale przy takiej prędkości opony tylko się prześlizgnęły i pozostałem przy pionie. Z tymi kaloriami, to nie liczyłem ale pewnie masz rację :-)
Przy 56 km/h jest co trzymać kierownicę, tym bardziej w terenie. 20 kilometrów w lesie i śniadanko, obiad i deser lekko przypalone. Bo podejrzewam że więcej kalorii dziś dostarczyłeś niż spaliłeś? :-)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017