Wycieczka z Anią po terenie Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka oraz jego otuliny. Chciałem dziś Ani pokazać ciekawą ścieżkę, prowadzącą po zielonym szlaku pieszym wzdłuż brzegu Jeziora Kołatkowskiego. Ścieżka naprawdę całkiem spoko, oprócz kilku metrów zarośli przy końcówce przy plaży w Stęszewku - istna rowerowa sielanka wśród drzew i przy błysku refleksów odbijających się od tafli jeziora. Potem dojeżdżamy do Piotrasa, który dziś także rezydował swoim Krossem w puszczy i wspólnie przejechaliśmy po lesie spory obszar. Świetny dzień na rowerze, w ulubionych fyrtlach, po utęsknionej nawierzchni i w najlepszym towarzystwie. Nie mam się do czego doczepić dziś :-)
oto ten dzień: Karłowice - kuźnia dworska z wieżą z 1878r.
padalec zwyczajny - jaszczurka beznoga
Droga polna ze Skorzęcina do Tuczna.
Jezioro Kołatkowskie
Jazda szlakiem przy brzegu Jeziora Kołatkowskiego.
Bropoint z Piotrasem ;-)
Komentarze (5)
No pięknie, my w piątek oglądaliśmy Puszczę Zielonkę z góry... Pozdrawiam Was
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017