po serwisie zimówki
Oprócz wymiany amortyzatora, założyłem też błotniki, ponieważ nie chcę mieć już mokrej dupy podczas dojazdów do pracy, a że wygląda to żałośnie i jakoś tak marketowo, to już inna sprawa - tutaj ma być praktycznie.
Po złożeniu Felta w całość, zrobiłem sobie krótką jazdę testową po lesie, która wypadła bardzo pozytywnie - jak to miło, kiedy moje ręce nie drętwieją już na wybojach. Jednak czasu na jazdę dużo nie miałem i musiałem ogarnąć kilka poza- rowerowych spraw i na dłuższe kręcenie umówiłem się dopiero wieczorem z Anią i tatą. Tym sposobem przejechaliśmy się razem z Wierzonki do Iwna i nazad do Wierzonki, przy czym z Iwna wracałem już tylko z tatą o świetle naszych wypasionych lampek rowerowych.
Oto mój Felt w wersji na jesień - zima:




Ps. Aniu uratowałaś mi życie tymi kanapkami :-*




