znowu setunia do Gniezna i nazad
Po dojeździe na miejsce spotkałem na Rynku Bobiko, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Po krótkiej i miłej pogaduszce z Jakubem i Jego kobietą zawinąłem się w drogę powrotną, którą tym razem zmodyfikowałem nieco, jadąc ulicą kiszkowską.
Zresztą tak wygląda ślad dzisiejszej trasy:
A poniżej kilka ździsiów:

Coś mnie ciągnie ostatnio do Gniezna. Ciekawe czy na "Dziekance" leczą chorych na cyklozę :-)

Gniezno zdobyte

Klimat wieczornej ul. Tumskiej

Spotkanie z Bobiko

Wracałem w stronę Słońca

Klimat wieczoru na Rynku w Pobiedziskach.
Będąc już prawie w domu, było już ciemno i jadąc drogą z Kobylnicy do Wierzonki moją uwagę przykuły dziwne, malutkie światełka na poboczu i w rowie. Z początku myślałem, że to jakieś śmiecie odbijają światło mojej lampki. Jednak było to coś zupełnie innego, bo niektóre przygasały nieco, aby po chwili walnąć luminescencją po moich oczach. Otóż były to takie małe robaczki, jakby larwy. Końcówka ich odwłoków świeciła jasno zielonkawym światełkiem. Ciekawe co to też za żyjątka? Cieszyłem się jak dziecko mogąc je dziś zaobserwować. Zrobiłem też zdjęcie, ale to wygląda na fotce do dupy :-)

Tym miłym akcentem zakończę wpis z dzisiejszego, rowerowego dnia. To był udany trening.




