Wakacje w Kotlinie Kłodzkiej. Dzień 2 - Park Narodowy Gór Stołowych

Niedziela, 18 czerwca 2017 · Komentarze(5)
Co tu się rozpisywać....jestem tak podjarany pięknem dzisiejszej trasy, że można by pomyśleć iż trochę podkręcam, koloryzuję temat. Powiem tylko, że wyruszyliśmy z Anią na spotkanie z Parkiem Narodowym Gór Stołowych i mieliśmy po drodze piękne widoki, długie podjazdy, a z powrotem, na zjazdach palce od ciągłego trzymania klamek hamulców zaczęły cierpnąć :-)

Trasą jak poniżej, czyli w większości wyznaczonymi szlakami, dotarliśmy do naszego celu, czyli najwyższej góry Gór Stołowych - Szczeliniec Wielki.



Tu mieszkamy - Paszków w Górach Bystrzyckich


zjeżdżając do Polanicy Zdrój mamy takie oto widoki



Tutaj zjazd miał tak strome nachylenie, że hamulce aż się grzały.


Jazda iglastymi lasami, czerwonym szlakiem w kierunku Gór Stołowych, dostarczyła nam sporo atrakcji np. wielokilometrowy podjazd, kamienną drogą :-)


My jedziemy, a w lesie pracują.


W lasach leżą takie kamiuszczyki :-)


We wsi Karłów naszym oczom ukazuje się Szczeliniec Wielki.


Szczeliniec Wielki

Jesteśmy zatem u celu. Na sam szczyt rowerem wjechać się nie da, ale udało nam się skorzystać z uprzejmości pewnej kobiety, mieszkającej pod Szczelińcem Wielkim i zostawiliśmy rowery przy jej domu, pod jej okiem oczywiście i udaliśmy się po tysiącach kamiennych schodów na szczyt, aby podziwiać przepiękne krajobrazy z wysokości ponad 900 metrów nad poziomem morza.

My na Szczelińcu Wielkim


Ten widok mnie onieśmielił - Karkonosze ze Szczelińca Wielkiego prezentują się wybornie.


Śnieżka

Widok na czeską stronę


Szczeliniec Wielki

Po tych widokowych atrakcjach, przyszła pora na powrót trasą jak poniżej:


Znowu się powtórzę, ale widoki mieliśmy przepiękne. Szczególnie na drodze z Karłowa do Łężyc, gdzie zjeżdża się stromym asfaltem po ostrych serpentynach. Odwiedzamy po drodze Duszniki Zdrój, Szczytną i wracamy do Polanicy Zdrój, gdzie oboje raczymy się przepyszną, lekko gazowaną wodą mineralną prosto z tamtejszego zdroju.

Na drodze Karłów - Łężyce



Sporą ciekawostką było dla mnie też spotkanie po drodze rośliny, o której wiele słyszałem i czytałem, mianowicie barszczu sosnowskiego, który rósł przy drodze z Łężyc do Dusznik Zdrój i oznaczono go tablicami informacyjnymi. Zdjęcie tej groźnej rośliny zrobiłem oczywiście z należytą ostrożnością.

barszcz sosnowskiego


Duszniki Zdrój to urocze uzdrowisko


Pastwisko gdzieś w drodze między Dusznikami, a Szczytną.


Jakiś zameczek na wzgórzu w Szczytnej.


W Polanicy Zdrój można pić wodę prosto ze źródła. Woda ma niesamowity smak - jest lekko słodka, z metalicznym posmakiem i lekko gazowana.

Zmęczeni, ale usatysfakcjonowani wróciliśmy do domu. Kolejny dzień rowerowych wojaży po Kotlinie Kłodzkiej przed nami :-)
Zapraszam także na bloga Ani, gdzie ta wycieczka opisana jest z jej perspektywy - TUTAJ



Komentarze (5)

Przepięknie... zazdroszczę w pozytywnym słowna znaczeniu rowerowych wakacji....Fotki super

Nefre 20:48 poniedziałek, 19 czerwca 2017

Cóż tu więcej napisać jak to, że pięknie i że zazdroszczę? :)

Chyba tylko to, że pięknie i że zazdroszczę :)

Trollking 17:50 poniedziałek, 19 czerwca 2017

zazdroszczę Wakacji. :)

bobiko 08:06 poniedziałek, 19 czerwca 2017

Super że się w końcu wybrałeś z rowerem w góry - pewnie po tym wyjeździe staniecie się stałymi bywalcami górskich wycieczek :). W górach na rower jest cała masa atrakcji co widać po fajnej fotorelacji :) Niech Wam tylko pogoda dopisuje :)

sebekfireman 07:36 poniedziałek, 19 czerwca 2017

Super widoki ale na żywo są jeszcze lepsze.

jerzyp1956 06:50 poniedziałek, 19 czerwca 2017
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!