Tak się złożyło, że tegoroczne wakacje spędzam na rowerze w Kotlinie Kłodzkiej w towarzystwie Ani. Złożyło się też tak, że to nasze pierwsze rowerowe doświadczenia w jeździe po górach i powiem szczerze, że aż palę się do tych męczących podjazdów i długich zjazdów, których już dziś mogliśmy wspólnie troszkę liznąć. Po zakwaterowaniu i przeczekaniu niekorzystnej aury, zrobiliśmy sobie krótką przejażdżkę z Paszkowa - naszej bazy wypadowej w Górach Bystrzyckich do Polanicy Zdrój i z powrotem. Fajnie było jechać z górki 50km/h bez pedałowania na hamulcu, a pod górę ledwo 7km/h :-)
Tak dzisiejsza, krótka wycieczka była dla nas rekonesansem przed kolejnymi wycieczkami w tych przepięknych górach. Polanica Zdrój - czyli nasz dzisiejszy cel, zwyczajnie nas urzekła. Zapraszam zatem do śledzenia mojego bloga przez kilka dni od dziś, a na pewno zobaczycie wiele pięknych obrazków z tego cudownego zakątka Polski.
Trasa:
Kilka obrazków z dzisiejszego, pochmurnego dnia: Paszków
No nie mogłeś lepiej trafić w mój gust. Kotlina Kłodzka to czasy mojego dzieciństwa. Mój dziadek był tam niegdyś leśniczym. Wspaniałe miejsce na urlop. Piękno Sudetów, Gór stołowych i in jest jedyne. W dzieciństwie spędzałem tam całe wakacje przez wiele lat. Potem przenieśli się rodzice z wakacjami do Zakopanego; też cudownie. Marzę o tym by poszaleć tam na rowerze i odwiedzić wszystkie znane mi zakątki. Świetny klimat-u boku Ania-b miła dziewczyna-to rozumiem! Życzę udanych wakacji rowerowych SUPER!
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017