Września z Anią i tatą
oto trasa:
Pogoda była piękna do roweru, tzn. temperatura ok.16*C i wiatr w plecy. Jedynie słońca trochę brakowało. Jednak koniec końców jechało się przyjemnie i komfortowo, tempem wycieczkowym, choć czasem musiałem stopować Anię, bo rwała do przodu jak dzik notecki :-)
Jeśli chodzi o atrakcje po drodze, to mi najbardziej w pamięci utkwił pomnikowy Dąb Bardszczyn w Barczyźnie, choć urokowi wrzesińskiemu Rynkowi odmówić również nie mogę.

Ania i mój tata Krzysztof - moi towarzysze.

Jazda bocznymi drogami sprawiała nam wielką przyjemność. Noskowo.

Dinozaur w ogródku w Marzeninie.

Stalowa wieża telekomunikacyjna we Wrześni. Czy ktoś wie jaką ma wysokość?

Nasza trójka na Rynku we Wrześni.

Dąb Bardszczyn w Barczyźnie. Wiek - 400-500 lat, obwód - 446cm.
Do Wrześni dojechaliśmy z wiatrem w plecy, z powrotem było już gorzej, ale nie najgorzej - twardym trzeba być, czego przykładem może być prąca do przodu Ania, zadziwiająca mnie i tatę swoją energią.




