Dookoła Jeziora Budziszewskiego
Aby dostać się na ścieżkę prowadzącą dookoła tego sporego zbiornika, przejechać musieliśmy cały Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka, witając w małym miasteczku Skoki, za którym z kolei zaczyna się długie na kilka kilometrów rzeczone Jezioro Budziszewskie.
Trasa była dziecinnie prosta, gdyż praktycznie od początku do samego końca, czyli do ścieżki nad jeziorem, prowadził nas czerwony szlak. Zdarzyło się kilka razy zboczyć z kursu, ale to tylko i wyłącznie z powodu naszej nieuwagi w obserwacji znaków malowanych na drzewach. Mimo kilku komplikacji, przez całą "Zielonkę" przejechaliśmy sprawnie.
Oto trasa:
Gdy minąwszy Skoki, dostaliśmy się na ścieżkę prowadzącą wzdłuż lewego brzegu Jeziora Budziszewskiego, mogliśmy podziwiać piękno jeziora, jadąc pięknym szlakiem wśród pachnącego lasu. Nasłuchiwaliśmy żabiego rechotu, a na trawiastej plaży "nasyczał" na nas zaskroniec :-)
Jezioro Budziszewskie objechaliśmy całe dookoła. Akwen ten jest sporej wielkości i stojąc na jego zachodnim końcu, można podziwiać jego majestat z małego mostku.
Następnie kierując się z powrotem, za Skokami odbiliśmy nieco na wschód w kierunku Kiszkowa, skąd wracaliśmy znów przez Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka, z tą różnicą iż tym razem przemierzyliśmy "Zielonkę" wszerz :-)
Myślę, że resztę dopowiedzą zdjęcia, a z tego miejsca dziękuję tacie za wspaniałe towarzystwo, a Ani gratuluję formy, której pozazdrościć jej może niejeden facet, w tym i ja :-)
Wycieczka okiem mojego aparatu:

Szybka jazda przez zielonkę

Drewniana kładka nad Jeziorem Czarnym w Skokach

Drewniany kościół w Skokach

Widok na Jezioro Budziszewskie zaczyna przedzierać się przez krzaki.

Na czerwonym szlaku przy Jeziorze Budziszewskim

Przerwa przy brzegu

mieliśmy gościa w trawce - zaskroniec zwyczajny

zgrana ekipa :-)

Jezioro Budziszewskie

Jezioro Budziszewskie

Czerwonym szlakiem po schodach :-)

Piękny widoczek ;-)

ten też :-)

ten też całkiem sobie

Pałac w Rościnnie
Wspólny, rowerowy weekend z Anią dobiegł końca. Pogoda nam dopisała i zdrówko też. Nakręciliśmy sporo kilometrów i trzeba teraz dać tyłkom odpocząć. Do zobaczenia wkrótce :-)




