Spontaniczna 80. Imiołki, Kiszkowo, Puszcza Zielonka.

Sobota, 28 maja 2016 · Komentarze(6)
Kategoria 40-100 km
Miałem przejechać się tylko po najbliższej, asfaltowej okolicy, a wyszło całkiem daleko i po cięższym terenie, łącznie z przedzieraniem się przez pole zboża i grzęźnięciu na piaszczystych drogach polnych.

Na początku był asfalt, aż po same Imiołki, gzie zrobiłem sobie pierwszą przerwę nad Jeziorem Lednickim. A po drodze:


Zając szarak


Nad Jeziorem Lednickim w Imiołkach.

Potem pojechałem do Kiszkowa, które minąłem z wiatrem w plecy, co dobrze mi zrobiło, gdyż koszulkę na plecach miałem całą mokrą. Za Kiszkowem skręciłem w polne drogi przejeżdżając przez takie urocze wioski jak Darmoszewo, Łubowiczki oraz Łubowice, za którymi skręciłem na Rybno Wielkie. Potem wpadłem na pomysł, aby przedrzeć się polem pszenicy na pewne wzniesienie polne. Widoki ze wzniesienia były słabiutkie, ale uciechę z łażenia po polu miałem wielką, przypomniało mi się dzieciństwo.


Grasujący w polu skład towarowy.


Darmoszewo - Łubowiczki


żurawie


Pole facelii w Łubowicach wygląda pięknie, ale jazda tą piaszczystą drogą obok nie była przyjemna.


Idę polem zboża na wzniesienie za plecami - jest fun :-)


Widok nie był imponujący


Na wsi życie sobie płynie.

Nagle na liczniku zrobiło się prawie 50km., a ja w jeansowych spodniach, tiszircie i czapce z daszkiem, cały mokry zorientowałem się iż trzeba obrać kurs z powrotem, bo do domu daleko.
Powróciłem przez Puszczę Zielonkę. Jazda zacienionymi duktami dała wytchnienie od słońca, ale nieco mnie wytrzęsła.

Gdzieś w lesie...

Zdziwiłem się, kiedy po przyjeździe sprawdziłem licznik. Te 80km. łyknąłem dziś tak jakby od niechcenia i wcale aż tak mocno się nie zmęczyłem. To była dobra, nieplanowana wycieczka.

Oto trasa:

Komentarze (6)

Skład niczym pociąg pancerny gotowy do ataku, a Ty w tych polach uważaj na kombajny :P

Roadrunner1984 07:19 czwartek, 2 czerwca 2016

Monica - Strój rowerowy jest z pewnością o sto kroć bardziej komfortowy, ale tego dnia miałem zrobić tylko kilka kilometrów dla zasady i nie chciało mi się przebierać :-) Wyszło zgoła inaczej. Ps.Cieplejsze dni mnie nie tak nie zniechęcają jak obecna kontuzja kręgosłupa :-( Na tej wycieczce doznałem pewnego wypadku, ale nie opisałem tego na blogu. Ale kuruję się.

grigor86 20:26 wtorek, 31 maja 2016

No no ładnie, mam tylko nadzieję, że nadchodzące coraz cieplejsze dni Cię nie zniechęcą... A co to za ubiór taki nierowerowy? powiedziałabym "po cywilnemu" ;-)

Monica 10:58 wtorek, 31 maja 2016

Jeśli takie długie przerwy jak u Ciebie skutkują tym, że nie zauważa się 80 km to sezonowcy płaczą jak to czytają :) brawo, tak dalej!

Trollking 20:56 niedziela, 29 maja 2016

Jaki piękny powrót do aktywności rowerowej ;-)
Pozdrawiam serdecznie

panther 19:33 niedziela, 29 maja 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!