Spontaniczna 80. Imiołki, Kiszkowo, Puszcza Zielonka.
Na początku był asfalt, aż po same Imiołki, gzie zrobiłem sobie pierwszą przerwę nad Jeziorem Lednickim. A po drodze:

Zając szarak

Nad Jeziorem Lednickim w Imiołkach.
Potem pojechałem do Kiszkowa, które minąłem z wiatrem w plecy, co dobrze mi zrobiło, gdyż koszulkę na plecach miałem całą mokrą. Za Kiszkowem skręciłem w polne drogi przejeżdżając przez takie urocze wioski jak Darmoszewo, Łubowiczki oraz Łubowice, za którymi skręciłem na Rybno Wielkie. Potem wpadłem na pomysł, aby przedrzeć się polem pszenicy na pewne wzniesienie polne. Widoki ze wzniesienia były słabiutkie, ale uciechę z łażenia po polu miałem wielką, przypomniało mi się dzieciństwo.

Grasujący w polu skład towarowy.

Darmoszewo - Łubowiczki

żurawie

Pole facelii w Łubowicach wygląda pięknie, ale jazda tą piaszczystą drogą obok nie była przyjemna.

Idę polem zboża na wzniesienie za plecami - jest fun :-)

Widok nie był imponujący

Na wsi życie sobie płynie.
Nagle na liczniku zrobiło się prawie 50km., a ja w jeansowych spodniach, tiszircie i czapce z daszkiem, cały mokry zorientowałem się iż trzeba obrać kurs z powrotem, bo do domu daleko.
Powróciłem przez Puszczę Zielonkę. Jazda zacienionymi duktami dała wytchnienie od słońca, ale nieco mnie wytrzęsła.

Gdzieś w lesie...
Zdziwiłem się, kiedy po przyjeździe sprawdziłem licznik. Te 80km. łyknąłem dziś tak jakby od niechcenia i wcale aż tak mocno się nie zmęczyłem. To była dobra, nieplanowana wycieczka.
Oto trasa:




