Poznań - Jezioro Maltańskie

Sobota, 16 stycznia 2016 · Komentarze(1)
Kategoria 40-100 km
Ze względu na całkowicie oblodzone drogi i ścieżki w lesie, wybraliśmy dziś wspólnie z Darkiem wariant asfaltowy. A że dawno nie byłem w Poznaniu nad Jeziorem Maltańskim, to też właśnie tam obraliśmy kurs. Od ostatniej odwilży minął ponad tydzień i śniegu jest już bardzo mało, jednak wszystkie te resztki zamarzają w nocy, tworząc pokrywę lodową.
Na drogach asfaltowych było sucho i bezpiecznie, no może poza tymi nieco bardziej uczęszczanymi odcinkami do Poznania, gdzie ruch samochodowy był duży. Do Jeziora Maltańskiego droga przebiegła szybko i komfortowo.
Nad samym jeziorem droga rowerowa o dziwo pokryta była lodem, stąd mało minęliśmy osób uprawiających sport, ale i my mieliśmy nie lada problem chcąc utrzymać pion na rowerze, mało brakowało do gleby. Na ścieżkach ludzi brak, ale był za to jeden kozak i to w samym jeziorze, siedzący w przeręblu i prężący bicki przed rozentuzjazmowaną widownią.
Ścieżki na Malcie pokryte są lodem prawie całkowicie, dlatego aby się gdzieś tam przedostać, zrezygnowaliśmy z jazdy tymi urokliwymi, miejskimi lasami przy brzegu rzeki Cybiny. Wybraliśmy zatem odlodzone drogi rowerowe i przedostaliśmy się poza granice miasta.
W powrocie jadąc w stronę Swarzędza, odbiliśmy przez Zieliniec do Gruszczyna, skąd przedostaliśmy się do pobliskiego lotniska. Stał tam ładny helikopter i podjechaliśmy ukradkiem w celu zrobienia sobie przy nim zdjęcia. Potem rozdzieliliśmy się z Darkiem i pomknęliśmy w swoje fyrtle.

trasa:

ździsie:

Bicki prężył w lodowatej wodzie, nie zauważając że z jaj ma pestki...


Przerwa na coś gorącego z termosu nad Jeziorem Maltańskim.


ścieżki pełne lodu


Cóż za współpraca. Psu jest ciepło i zarazem służy jako podpórka do czytania gazety.


Kobylnica Ligowiec - serwisanci regulują mechanizmy w helikopterze. Ciekawi mnie czy dali by radę wyregulować przerzutkę w rowerze :-)

Jak zwykle w towarzystwie Darka jeździło mi się nadzwyczaj dobrze. Czas jazdy jakby wolniej płynął, a kilometry nabijały się szybciej. Miło było odwiedzić Jezioro Maltańskie zimą, tafla lodu jeszcze bardzo gruba....ale nie spieszno mi jeszcze do wiosny. Niech sobie jeszcze tak będzie długo, bo jeździ się na prawdę przyjemnie.


Komentarze (1)

Pan Jeziora jak widzę miał zdecydowanie parcie na szkło. Lodowe :)

A fotka i sam patent ludzko-psio-książkowy - urocze :)

Trollking 17:33 sobota, 16 stycznia 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!