Pechowo...
Wyjechałem zatem w południe, wyspany i z zapasem energii.
Oto trasa:
Po 20 km. gdzieś za wsią Buszkówiec złapałem laczka. Załatanie dziury zajęło mi sporo czasu, mimo "szybkich łatek". Zdjęcie opony z felgi przysporzyło mi wiele trudności, ponieważ nie miałem łyżki do zdejmowania opon. Na domiar tego, nie wiem jakim sposobem rozbiłem termos, z którego kawa rozlała się w plecaku.
Ale płakać nad rozlaną kawą nie zamierzałem, dlatego uporałem się z serwisem tak szybko, jak to możliwe, umyłem ręce w szorstkim śniegu i dalej w drogę.

Droga polna Uzarzewo - Sarbinowo

Polny kaloryfer

W drodze do Buszkówca

Myszołów

Awaria

Łatka na łatce :-)

sarny




