Pechowo...

Niedziela, 10 stycznia 2016 · Komentarze(4)
Kategoria 40-100 km
Jazda zapowiadała się wyśmienicie - Słońce przebijało się przez mgłę, temperatura znośna, wiatr nie dął, a w mojej głowie pomysł przejażdżki po terenach gminy Kostrzyn i Pobiedziska.
Wyjechałem zatem w południe, wyspany i z zapasem energii.

Oto trasa:
Po 20 km. gdzieś za wsią Buszkówiec złapałem laczka. Załatanie dziury zajęło mi sporo czasu, mimo "szybkich łatek". Zdjęcie opony z felgi przysporzyło mi wiele trudności, ponieważ nie miałem łyżki do zdejmowania opon. Na domiar tego, nie wiem jakim sposobem rozbiłem termos, z którego kawa rozlała się w plecaku.
Ale płakać nad rozlaną kawą nie zamierzałem, dlatego uporałem się z serwisem tak szybko, jak to możliwe, umyłem ręce w szorstkim śniegu i dalej w drogę.
Droga polna Uzarzewo - Sarbinowo


Polny kaloryfer


W drodze do Buszkówca


Myszołów


Awaria


Łatka na łatce :-)


sarny






Komentarze (4)

Dobrze, że jesteś cały i zdrowy..

Nefre 21:57 niedziela, 10 stycznia 2016

Śnieg się przydał ;)

rmk 19:20 niedziela, 10 stycznia 2016

Naprawiłeś i wycieczkę zaliczyłeś. Co bolą palce nie? ;)

Jarekdrogbas 19:17 niedziela, 10 stycznia 2016

Współczuję zmiany dętki w takich warunkach - znam ten motyw i "uwielbiam" komfort polegający na wyciskaniu palcami gumy z pozamarzanej felgi. Miodzio :)

Dziś już sarny mniej "zającowate" :)

Trollking 17:03 niedziela, 10 stycznia 2016
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!