taki mały teścik.
Ciekawostka:
Wsiadłem na rower przy temperaturze -9,5*C odziany, w że tak powiem strój cywilny, czyli strój zimowy (nierowerowy), taki w jakim zwykle poruszamy się na co dzień - spodnie jeansowe, jedna para skarpetek, buty zimowe bez ocieplenia, bluza, kurtka zimowa, czapka i rękawiczki z zamszu. Po prostu tak jak zwykle wybieramy się w mrozie na spacer.
Po 10 kilometrach jazdy miałem dość. Palce rąk i stóp odmarznięte, dupa i pachwina tak szczypały, że nadal czuję te mrowienie pisząc ten tekst, poza tym twarz niczym nie osłonięta zmarzła tak, że nie mogę wypowiedzieć słowa. Choć byłem świadom różnic w stroju rowerowym, który przeznaczony jest na mrozy tzn. kominiarka, kurtka, ocieplacze neoprenowe, rękawiczki, bielizna termoaktywna itd. uzmysławiam sobie teraz fakt zadawania mi pytań przez laików rowerowych typu: :Czy ty jesteś normalny?", albo: "Nie jest ci zimno?". Otóż tak jestem normalny i nie jest mi zimno :-)
Musiałem to sprawdzić. Ciekawość mnie zżerała. Chciałem się poczuć jak laik zadający mi te pytania....ale czy coś mi to dało...nic, bo ja już wiem to dawno (jeżdżę zimą nie od dziś), a laik zawsze pozostanie laikiem :-)




