Co tam w grudniu słychać....
Przez większość trasy towarzyszył mi jednak wiatr w plecy i przynajmniej to sprawiało jakąś małą przyjemność pośród tej jesiennej zgnilizny.
Trasa wiodła z mojej Wierzonki najszybszą drogą do granicy Lednickiego Parku Krajobrazowego. Tak po prostu chciałem zobaczyć, co słychać w tamtych stronach w grudniu. Otóż oprócz świstu wiatru na pustych polach nic nie słyszałem. No może jeszcze gdzieniegdzie jakiś pies zaszczekał, ale oprócz tego to zupełna cisza, szarość, wilgoć.
Zrobiłem te pięć dyszek dzisiaj, cieszę się nawet, bo ostatnio lekko się przeziębiłem i z jazdy musiałem zrezygnować. Jednak widoki tych pustych wiosek, czarnej ziemi na polach, butelek w rowach, nisko płynących chmur nie dały mi dziś satysfakcji z podziwiania mojej pięknej przecież okolicy.
Oto trasa:
Kilka ździsiów:

Droga polna Skrzetuszewo - Latalice

Rozmowa w Latalicach

Skrzyżowanie w Kołacie.
Dziękuję za uwagę.




