Porażka w Chodzieży

Sobota, 31 października 2015 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Totalnie nieudany wyjazd do Chodzieży. A dlaczego? A dlatego ponieważ nie udało mi się osiągnąć założonego celu, czyli wjechać na Gontyniec - taka spora górka nieopodal Chodzieży, o wysokości 191m.n.p.m.
Przyczyną tego niepowodzenia był kompletny brak przygotowania do wycieczki. Nie wziąłem żadnej mapy, ani nawet nie zajrzałem w domu jakimi szlakami jechać. Myślałem, że taka atrakcja będzie bardzo dobrze oznaczona i pojechałem na żywioł.

Dojeżdżając do Chodzieży z rowerem na pace, zorientowałem się, że na domiar złego zapomniałem wziąć licznik! Ten fakt odebrał mi zapał do jazdy, w dodatku Chodzież przywitała mnie tak gęstą mgłą, że żadnych widoków widać nie było. Dla tych, co nie wiedzą dodam iż Chodzież leży w przepięknym krajobrazowo obszarze Wielkopolski, pagórkowaty teren wokół miasta zwany jest szwajcarią chodzieską. Niestety żadnego kierunkowskazu na Gontyniec nie znalazłem, więc potem to już pasmo nieszczęść i chuj mnie strzela jak mam o tym pisać. Krótko tylko o tubylcach chodzieskich, którzy sami nie wiedzą gdzie mieszkają i swoimi nietrafnymi pokierowaniami, spowodowali że błądziłem jak owca wokół Gontyńca, nie zaznawszy satysfakcji ze zdobycia tej prawie 200 metrowej górki. Czara goryczy przelała się, kiedy spytałem gościa na rowerze w Chodzieży o drogę na Gontyniec. On odpowiedział, że nawet nie wie co to jest! Trochę jednak polawirowałem po tamtejszych pagórkach - szkoda tylko że we mgle nic widać nie było.

Następnym razem przygotuję się lepiej do wycieczki na Gontyniec. Lubię w życiu spontan, ale takie wypady lepiej planować, bo niepotrzebnie omija się ciekawe cele.
Dobrze przynajmniej że mam fajną bryczkę i te 200km. w tę i z powrotem przejechałem ciesząc się komfortem na 4 kołach, bo z tej dzisiejszej jazdy na 2 kółkach zadowolenia nie mam nic!

Oto trasa:

Zdjęć nie robiłem prawie wcale, ale takie 2 na dowód że jednak tam byłem :-)

Gdzieś po drodze na Gontyniec....

Jezioro Karczewnik

W Chodzieży byłem już drugi raz rowerem i za każdym razem w głowie mam dojechanie na Gontyniec, Czy kiedyś mi się to w końcu uda? Myślę, że tak ale zostawię to jako cel na przyszły rok :-)))

Komentarze (7)

Grigor, jakby co - tutaj masz dokładnego tracka gps :)

JPbike 18:58 niedziela, 8 listopada 2015

Gontyńca nie odpuszczaj :) Próbuj, próbuj, bo warto, widoki z Gontyńca może niespecjalne ale otoczeni i sam teren są warte odwiedzenia, nam JP się udało dość dokładnie zwiedzić okolicę dzięki miejscowym bikerom.

z3waza 18:26 niedziela, 8 listopada 2015

Też miałem ostatnio nie bardzo udany... Spoko, następnym razem będzie lepiej.

benasek 14:16 niedziela, 1 listopada 2015

Zdarza się Grześku. Po takich nieudanych tripach nabieramy doświadczenia. Jak tam pierwszy raz się wybierałem (2007 r.) to jechałem głównie oznakowanymi szlakami, szczyt zdobyłem, ale nawigacyjnie nie było łatwo.

JPbike 08:21 niedziela, 1 listopada 2015

Byłeś tak blisko ale tam są same drzewa tak jak Sebek piszę są tam ładniejsze widoki.

jerzyp1956 08:06 niedziela, 1 listopada 2015

Odpuść sobie Gontyniec i lepiej zakodować sobie w głowie aby dojechać na wschód od Chodzieży na Wolsko i Dębową Górę - tam przynajmniej są widoki (i to jakie), a na Gontyńcu tylko drzewa. W Chodzieży fajny widok jest ze stoku narciarskiego.
Patrząc na mapę to w sumie na Gontyńcu prawie byłeś.

sebekfireman 07:55 niedziela, 1 listopada 2015
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!