Jesienne ćpanie
Po drodze naćpałem wszystkie zmysły narkotykiem, zwanym "jesienią". Jesienią na rowerze, ponieważ w oczach feeria ciepłych barw - najwięcej żółci i pomarańczy (wzrok), w uszach szelest liści pod kołami (słuch), w buzi smak ostatnich meszek (smak), w nosie zapach butwiejących listków (słuch), a reszta zmysłów, tych somatycznych związanych już jest bezpośrednio z pokonywaniem kilometrów rowerem, czyli dotyk bo kierownicę trzymałem pewnie (dotyk), ból bo wydzielał się kwas mlekowy w nogach (nocycepcja), temperatura odczuwalna była w bardzo komfortowym zakresie bo 11-14*C (zmysł temperatury), równowaga też była, bo nie zaliczyłem ani jednej gleby (zmysł równowagi), oraz (propriocepcja) wypadła prawidłowo, bo nic sobie nie nadwyrężyłem, czy tez nie naciągnąłem :-)
Wyjechałem po 30km. jazdy po lesie na drogę asfaltową w Raczkowie (Gmina Skoki). Potem już cieszenie się Słońcem między polami, aż po Kiszkowo, bo potem znów zagłębiłem się w Puszczy Zielonce i dzionek na rowerze pięknie mi minął.
Próbowało się w życiu różnych używek, ale żadne %, czy thc nie dają mi takiego haju jak jazda na rowerze, więc robię dalej to, co lubię robić najbardziej :-)
trasa:
.
.
.
ździsie:

Puszcza Zielonka - droga z Dębogóry do Zielonki.

Padalec łapał ostatnie ciepłe promienie słoneczne, bo za chwilkę do długiego snu...

Gdzieś w lesie....nie wiem gdzie to, bo się zgubiłem, wiem tylko że potem wyjechałem w Raczkowie.

Odpoczynek na oldschool'owym przystanku przed Jabłkowem.

Gorzelnia w Jabłkowie. Krzywy komin :-)

Sarny

Jezioro Rybno Wielkie

Bliżej Turostowo, dalej Kiszkowo - taki sobie widoczek z polnego wzniesienia.

Krowy na jesiennej łące.

Był też spacer po polu w okolicy małej wsi Turostówko, ale widoczki bardzo przyjemne dla oka.

Grigori wjedzie, a raczej wejdzie z rowerem wszędzie :-)

Doleci do Księżyca?
Dziękuję za uwagę - jutro niedziela :-)




