odstresowanie
Rundka po naszych pięknych lasach (Puszcza Zielonka) zrobiła dobrze nam obojgu.
Już taki jestem, że widząc ciężar pokonywanych kilometrów w grząskim piasku przez moja koleżankę, szybko wyciągam pomocną dłoń i z animuszem pcham ją własnoręcznie do przodu :-)
Czas minął bardzo miło i kiedy wracałem odprowadzając moją koleżankę uprzednio do domu, wstąpiłem jeszcze do ziomków mieszkających w głębi lasu, po czym zrobiło się na prawdę ciemno i chłodno, a ja bez halogenów!
Można się domyślić jak wyglądał powrót w lesie, w nocy, bez światła......było hardkorowo :-)
Zdjęcie z Martusią





