Wzniesienie w Kowalskiem i kibicowanie ziomkom na Bike Challenge.
Widoki zarówno ze wzniesienia, jak i z jego okolic poniżej:

Widok ze stogu siana w Kowalskiem na wzniesienie.

Zbliżenie na Karłowice

Szczyt wzniesienia łatwo zlokalizować przy pomocy stojącego tam słupa elektrycznego. Oj gdyby zamiast słupa była tam wieża widokowa......marzenia.

Jazda po polu - w moim stylu :-)

To tak dla cwaniaczków asfaltowych....podjedź tutaj jeden z drugim po polu :-)

Widok ogólny ze wzniesienia - kierunek na Tuczno



Dziewicza Góra

A prąd słupami płynie sobie między innymi przez Wierzonkę.
Potem zjechałem polem oczywiście na nieco bardziej cywilizowane ścieżki i dalej drogami polno - leśnymi pokierowałem się nad Jezioro Kołatkowsko - Stęszewskie.

Odpoczynek na skraju lasu

Dawna żwirownia w Skorzęcinie

Kwintesencja polnej drogi :-)

Zawsze piękne Jezioro Kołatkowsko - Stęszewskie.
Potem zrobiłem jeszcze taką pętelkę na skraju Puszczy Zielonki i wyjeżdżając we wsi Wronczyn, na jednym z ostrzejszych zakrętów na trasie wyścigu Bike Challenge, zupełnie przypadkowo natrafiłem na kibicujących ziomków z bikestats: Jacek i Jarek. Bardzo miło było ich spotkać i pogadać.
Potem wracając wtopiłem się w tłum i już razem z uczestnikami wyścigu, śmignąłem kawałek asfaltem, kiedy to znów zupełnie przypadkowo ktoś mnie rozpoznał i krzyknął: "Grigor" oglądam się za siebie, a tu proszę, kolejny bikestatsowicz Bobiko! Potowarzyszyłem mu jakiś kilometr, po czym skręciłem w las, życząc mu zdrówka i sukcesu w tym wyścigu.
Po drodze minąłem się jeszcze z jedną przedstawicielką aktywnie kibicujących: z Asią, która popylała rowerkiem pod prąd wyścigu :-)
Będąc już w mojej Wierzonce, zatrzymałem się sam pokibicować wraz moim tatą. Stanęliśmy więc przy drodze i patrzymy i gadamy, kiedy gdzieś słyszymy: "Grigor" Hhehe od razu chwyt po aparat do tylnej kieszonki i szybki szot na nadjeżdżających ziomali z Gniezna i Trzemeszna: Kubolsky i Maniek. Z nimi już okazji pogadać nie było, gdyż jeden za szybko popylał, a drugi miał banana w ustach :-)
Oto kilka ujęć z Bike Challenge:

Dwa szrpagany: Jacek i Jarek

Sznur zawodników ciągnął się na wiele kilometrów.

Jest i Bobiko :-)

Przez moją wieś przemknął Kubolsky i Maniek. Mam nadzieję chłopaki, że zapach z białej budowli po lewej dodał Wam animuszu :-)

Czy komuś to coś mówi? :-)))))
Fajny dzień na rowerze bez dwóch zdań. Pozdrawiam wszystkich ziomalów startujących dziś w Bike Challenge, których nie widziałem i tych, których widziałem.




