Spotkanie z mieszkańcami lasu.
O ile spotkanie z dzikami było dla mnie jak zawsze czymś ekscytującym, to nie zrobiło to na mnie tak dużego wrażenia jak malutki zajączek, dreptający sam po lesie....
Otóż zatrzymałem się na skraju lasu w celach fizjologicznych i kiedy po skończonej czynności, usłyszałem jakiś szelest w liściach za moimi plecami.....pomyślałem, że to jakiś ptak. Jednak wielkie zdziwienie pojawiło się na mojej twarzy widząc malutkiego jak piąstka zajączka.
Biedaczek był tak malutki i bezbronny i w dodatku walczył usilnie z kilkoma gryzącymi go mrówkami, że zrobiło mi się go zwyczajnie żal. Jednak wiedziałem, że w takich przypadkach praw przyrody nie zastąpię i jedyne w czym mogłem mu pomóc, to zdjąć z jego puszystego futerka te kilka natrętnych mrówek, do czego użyłem patyka oraz nalałem mu troszkę wody z bidonu.
Myślę że napotkałem ów zajączka w chwili, kiedy jego mama była właśnie na żerach. Młody siedział sobie grzecznie pod gałązką i z pewnością czekał cierpliwie za mamą.
Jeśli chodzi o wycieczkę, to trasa prowadziła w większości duktami PK Puszczy Zielonka oczywiście. W lesie spokój, drogi niekiedy suche i piaszczyste. W Dąbrówce Kościelnej jutro jest chyba jakiś odpust, bo wesołych miasteczek nastawiali bez liku.
Ciepły dzień był też dzisiaj i ubrałem się na krótko, w końcu jeszcze mamy lato, ale czuć już powolutku powiew jesieni....
ździsie:

dziki na drodze

Jakiś robak

malutki bohater dzisiejszego dnia - zając szarak
To na tyle, dziękuję za uwagę.




