Do lasu - Puszcza Zielonka
Od rana miałem wielką ochotę na spokojny rozjazd wśród drzew, w ciszy, po drogach leśnych, ale wyjechałem dopiero późnym popołudniem, bo deszcz skutecznie stopował mój zapał. Ale wyjechałem w końcu do tego lasu i jeździło mi się wyśmienicie.
Puszcza Zielonka zroszona była kroplami wody, piaskowe zazwyczaj drogi zrobiły się przyjaźnie ubite i twarde, przez co jazda była taka jaka być dziś dla mnie powinna - lekka. Ciśnienie w oponach spuściłem do niecałych 2-óch atmosfer i drogami leśnymi niemal płynąłem. Jeździłem też po "ścieżkach" wytyczonych przez zwierzęta, gdzie zwykły śmiertelnik nie wjeżdża nigdy, chyba że na grzyby. Lubię tak czasem meandrować w sercu lasu, czuję się jak kamień w nerce - jest mi tam dobrze, ale natura podpowiada że długo tam nie zagoszczę, bo nie jest to naturalne środowisko, jestem tam tylko gościem, przedzierającym się przez krzaki i zbierającym pajęczyny z twarzy.
Dwie godzinki spokojnej jazdy w zupełności mi wystarczyły. Zaciągnąłem się świerkową żywicą, posłuchałem stukotu dzięcioła, rozdwoiłem kilka kałuż i w kroplach narastającego deszczu wróciłem zadowolony do mojego naturalnego środowiska, do domu.
ździsie:

Gdybym dostał rolę w "Smerfach" byłbym Smerfem - Rowerzystą :-)

Czasem wycinka drzew ukazuje takie oto perełki.

stukot dzięcioła

Choć woda jeszcze ciepła, nad Jeziorem Miejskim w Okońcu ani żywej duszy.

Gdzieniegdzie jakby jesiennie...

Czasem i promyk światła padł na drogę.

Widok z ambony na odrastający młodnik.

Na niebie chmury wszelakiej maści.




