Do celu jechałem możliwie jak największą ilością dróg terenowych, a z powrotem większość to drogi asfaltowe. Czyli takie pół na pół, w upale, bo było na prawdę gorąco - lato jak z pocztówki, ale ja szczerze to źle się czuję w takich temperaturach na rowerze. Trasa oczywiście wymyślana na bieżąco, a jak wygląda to na mapce to poniżej:
Otóż drogi Trollkingu gdyby nie ów kocurek, trykający łapką tę małą, zestresowaną gadzinkę, pewnie nie zauważyłbym całego zajścia i ze zdjęcia były by nici....Duży plus dla zwariowanego kota, który chyba sam nie wiedział co to jest, to zielone z długim ogonem i darował życie rozdziawiającej paszczę jaszczurce, podbiegając do mnie mrucząc coś pod nosem z myślą, że mam coś pysznego w ręku, a to przecież był aparat fotograficzny :-)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017