Asfaltowy wypad nad Jezioro Lednickie

Sobota, 27 czerwca 2015 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Nie miałem planów jechać dziś rowerem dystansu >50, ale po uprzednim go wypucowaniu na działeczce naszła mnie tak wielka ochota na przejażdżkę, że w miarę upływających kilometrów apetyt rósł i wyszedł właśnie taki dystans.
Początkowo zamiar miałem dojechać tylko do Pobiedzisk nad tamtejsze jezioro i ogólnie zobaczyć co też tam słychać w mieścinie. Jadąc główną, szeroką, asfaltową drogą (co by zaraz nie upieprzyć roweru w błocie po umyciu) w Pobiedziskach byłem nadzwyczaj szybko, dużą zasługą tej wysokiej średniej na tym odcinku był gość na kolarzówce, który w bezczelny sposób mnie wyprzedził :-))) Ja uniesiony dumą postanowiłem posiedzieć mu na kole......z marnym skutkiem, gdyż kolarz ten zasuwał cały czas ok.35km/h, a ja prawie kloca w gacie zrobiłem żeby za nim jechać, aż mnie zaczął brzuch boleć, bo wyjechałem syty jak kleszcz po sobotnim, mamusinym obiadku :-S Kiedy byłem już Pobiedziskach, kolarza nie widziałem na horyzoncie, więc skręciłem do miasteczka na odpoczynek :-)

W Pobiedziskach cisza i spokój, a na Rynku podziwiałem wystawę ze zdjęciami Puszczy Zielonki. Bardzo dbają tam o świadomość mieszkańców na temat przyrody ich otaczającej i za to wielki plus.
Jakoś potem brzuch przestał mnie boleć i postanowiłem pojechać nieco dalej i po chwili zawitałem w Lednogórze nad Jeziorem Lednickim. Plaża przygotowana już do sezonu, a na wodzie pływają łódki i rowery wodne.
Potem wracając wstąpiłem jeszcze na Pola Lednickie i tamtejszą "Bramę Rybę", zdjęć nie robiłem, gdyż ile można :-))) a poza tym pogoda zaczęła się pogarszać.
Będąc ok. 25km. od domu złapał mnie pierwszy deszcz. Zdążyłem schronić się pod wiatą. 10min. później jechałem wilgotnym asfaltem dalej i po kilku kilometrach wjechałem na zupełnie suchy asfalt, czyli wniosek jest taki że deszcz musiał być na prawdę przelotny.

Powietrze było dziś całkiem ciepłe i mimo mokrych gaci, nie odczuwałem większego dyskomfortu. Jednak jakieś 3km. od domu złapał mnie drugi dziś deszcz, który już porządnie mnie zmoczył i w próg domu wszedłem niczym ścierwo :-)))
Mimo wszystko fajnie się jechało, dawno nie byłem w lednickich terenach, zapach lata jest na rowerze doskonały, deszcz też nie był zabójczy, a przejechane spontanicznie co bądź kilometry nie poszły na marne :-))))

Taka oto trasa:

i takie oto ździsie:

W Pobiedziskach materiały budowlane można nabyć w uroczej ruinie o ironio.


Wystawa fotograficzna nt Puszczy Zielonka na pobiedziskim Rynku


Jadąc dalej zapragnąłem napić się mleka......


Plaża nad Jeziorem Lednickim w Lednogórze


Jezioro Lednickie


W Rybitwach zawsze moją uwagę przykuwa ten oto zabytkowy domek


Imiołki - malutka wieś nad Jez. Lednickim - mam wielki sentyment do tej wioski, gdyż daaaawno temu byłem tu na koloni...


Mokra droga z Kiszkowa do Pobiedzisk - jakiś kilometr dalej było już zupełnie sucho :-)

To by było na tyle dziś. Pozdrawiam

Komentarze (7)

Maniek - Trafne spostrzeżenie i na pewno skorzystam :-)
Daniel - Jeśli to Ty byłeś, to w sumie dobrze że nie zagadałeś - spowolniłbym Cię niemiłosiernie :-)
MLJ - W tym całym deszczu czerwcowym najlepsze jest to, że pada ale nie czuć go na sobie :-)
Trollking - Ironia losu :-)))) Kiedy rower mam uwalony, łańcuch nieposmarowany to Słońce świeci jak szalone :-)

grigor86 09:03 poniedziałek, 29 czerwca 2015

Grigor - a Ty myślałeś, że umyjesz rower i pozostanie to bez konsekwencji? Deszcz tylko na to czekał :)

Daniel - to naprawdę byłeś Ty? I nie zagadałeś do kolegi z BS? :)

Trollking 17:44 niedziela, 28 czerwca 2015

Nie no 35 to nie jechałem :P
Pozdro:)

daniel82 11:06 niedziela, 28 czerwca 2015

Musisz częściej wyjeżdżać rowerem, to ze statystycznego punktu widzenia prawdopodobieństwo trafienia deszczu znacząco spadnie :-)

maniek1981 21:19 sobota, 27 czerwca 2015

No tak Asiu już wiem skąd na Rynku taki spokój był. Wszyscy wyparowali nad Biezdruszko, posłuchać muzyki, którą ja słyszałem aż z oddalonych o wiele kilometrów Krześlic.....i się zastanawiałem, gdzie tak głośno imprezują!? A o mieścinę nie ma co się burzyć, bo i Pobiedziaje mają być największą miejscowością w powstającej Aglomeracji Wierzonkowskiej hahaha. Pozdrowerek :-)

grigor86 20:38 sobota, 27 czerwca 2015

Ja Ci dam mieścinę! ;p Trzeba był skręcić nad jez. Biezdruchowo tam nie było cicho i spokojnie http://www.pobiedziska.pl/PL-H118/aktualnosci/SMTczMQ/dni-pobiedzisk.html

JoannaZygmunta 19:56 sobota, 27 czerwca 2015
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!