Przejażdżka wokół Jeziora Kowalskiego i wielka ulewa po drodze.
2 kilometry przed domem zrobiło się już tak ciemno, że z chmur wylały się hektolitry deszczu. Nie pozostało mi nic innego, jak schronienie się pod wiatą, choć i tak byłem już lekko przemoczony.
Tak sobie lało i lało i nie przestawało, więc zawdziałem przeciwdeszczówkę i te ostatnie kilometry przepłynąłem po głębokich kałużach i zamiast wioseł używałem nóg.
Taka trasa:
ździsie:

Jezioro Kowalskie - wszystkim dobrze znany widok ze skarpy w Jerzykowie

Tutaj zaś mniej znany widok ze skarpy w Kowalskim

Coś się zbiera

Zaczyna padać

Tymczasowy schron przeciwdeszczowy w Karłowicach
Tym sposobem zaliczyłem dziś pierwszą jazdę w deszczu tego roku :-)




