Dziewicza Góra
Jednak będąc już w tym urokliwym miejscu, postanowiłem pokręcić się po tamtejszych górkach, pagórkach, torach downhill'owych, liściach, podjazdach i zjazdach. Odkryłem dziś kilka miejscówek, które szczerze mnie zdziwiły swoim ukształtowaniem, tak że z niektórych górek musiałem sprowadzać rower na plecach, żeby nie zabić się na amen.
W lesie powolutku przyroda budzi się do życia. Widziałem jakieś pierwiosnki wyrastające spod liści i leniwie szeleszczące mrówki, które zdawały się być jeszcze pół przytomne na swoich wulkanach z igliwia. Wracając odbiłem jeszcze do Tuczna nad Jezioro Stęszesko - Kołatkowskie zjadając u jego brzegu banany, potem w Karłowicach natknąłem się na mecz piłki nożnej w wykonaniu chłopaków z mojej wioski - pozdrowienia dla ziomków: Keni i Bartka :-)
Bardzo lekka jazda dziś była, całkiem przyjemnie jeździło mi się po tych wszystkich wzniesieniach, odpocząłem na rowerze i jest dobrze. Dla osłody dodam kilka zdjęć:

Dziewicza Góra

Dziewicza Góra

Dziewicza Góra

Pierwiosnki :-)



Dziewicza Góra - tutaj niestety brakło mi sil na podjazd rowerem.....

Sarno uciekaj...

Jezioro Stęszewsko - Kołatkowskie

Ziomki na meczu w Karłowicach
Dziękuję za uwagę - luty uważam za zamknięty :-)




