Mimo że jeździłem dziś w lesie, to w przysłowiowym "lesie" nie jestem, bynajmniej jeśli chodzi o jazdę rowerem. A dlaczego? A dlatego, bo przejechałem już 1000 km. od początku roku....także jakaś tam forma zaczyna się pojawiać....dużą zasługą w robieniu tylu kilometrów jest sporo wolnego czasu po lub przed pracą, dobre warunki pogodowe jak na styczeń i zapał - choć mam nadzieję, że nie będzie to tylko słomiany zapał :-)
Tak jak wczoraj mówiłem, pojechałem do lasu, a konkretnie to do PK Puszcza Zielonka. Dużo świeżego powietrza i lekkie zamulenie poranne poszło w niepamięć. Jutro przerwa od kręcenia...chyba.
Sebek - Zdjęcia idą bezpośrednio z aparatu, ale niektóre troszkę obrabiam w zwykłym irfan viev. Zdjęcia na moim blogu muszą być jak najbardziej naturalne, gdyż chcę pokazywać wszystkim to, co tak na prawdę mnie otacza, a jak wiadomo ja jestem przede wszystkim rowerzystą, a fotografuję dla dodatku, dlatego retuszowanych zdjęć u mnie nie uraczysz :-) Marcin - bardzo bym chciał...ale patrząc realnie nie jest to jakiś wielki wyczyn, jednak z wielu przyczyn nie udawało mi się to przez ostatnie lata... Trollking - Podobnie jak zeszłego roku, styczeń mamy wiosenny co nawet cieszy :-) rolnik90 - Mateusz to nie kwestia aparatu. To raczej dobre oko :-) Kiedyś robiłem zdjęcia najzwyklejszym kompakcikiem canona i też się wielu zachwycało. Dziś używam wcale nie jakiegos kombajnu, mało tego jest to zwykły kieszonkowy kompakt, no może tylko z tą róznicą że naszpikowany jest najwyższej jakości technologią - Canon SX 600 HS.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA MIŁE SŁOWA, TO BARDZO MOTYWUJĄCE.
Gratulacje! Nieźle idziesz w tym roku :) Te foty przechodzą u Ciebie przez jakiś program czy są bezpośrednio z aparatu? Jestem zachwycony tymi kolorami u Ciebie i zastanawiam się czy nie wymienić sprzętu :P
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017