Ale przyjemnie się teraz czuję - jest pierwsza setka tego roku!!! A dokonałem tego szczerze mówiąc ze sporym wysiłkiem, jadąc rano w deszczyku i wracając pod delikatny wiatr. W pewnym momencie chciałem nawet zawrócić, ale to nie w moim stylu i nie złamałem się :-)
Za cel obrałem odwiedzenie dawno przeze mnie nie widzianych okolic miasteczka Kłecko, a w szczególności dwa jeziora leżące tuż przy nim. Do Kłecka dotarłem nawet szybko, bo coś w niecałe dwie godziny, potem znalazłem fajną miejscówkę nad Jeziorem Kłeckim i strzeliłem tam fotkę przy rozjaśniającym się niebie. Następnie pokręciłem się po miasteczku i podjechałem nad brzeg kolejnego akwenu - Jeziora Gorzuchowskiego. Nawet odnalazłem super miejscówkę do zrobienia zdjęcia temu jezioru, a mowa o moście kolejowym. Wdrapałem się na most i stamtąd rozciągał się przyjemny widok na fragment Jeziora Gorzuchowskiego. Jezioro to jest baaardzo długie i kręte, dlatego nie ma możliwości zrobienia zdjęcia całości. Widok z tarasu na moście okazał się być przyjemnością dla moich oczu.
Potem nadszedł czas na powrót, który mi się dłużył, ale dopiero po ok.80km. dał się we znaki, bo czułem uda....dawno nie zrobiłem setki, ale to uczucie kiedy na liczniku pojawiają się dwa zera jest nadzwyczajne :-))) Jednak swoją formę jak na razie oceniam na średnią. Nie ma co się rozwodzić, trasa na mapie i ździsie dopowiedzą całą historię, więc zapraszam.
Trasa:
ździsie:
Ujazd - różowe prosiaczki :-)))
Myszki - bloki. Wieś troszkę zapuszczona niestety.
Myszki - dwór
Łagiewniki Kościelne - drewniany kościół
Czarny kocur na szynie kolejowej.
Czy to normalne w styczniu?
Wilkowyja - coraz bliżej Kłecka
Rzeka Mała Wełna wpadająca do Jeziora Kłeckiego
Jezioro Kłeckie
Jezioro Kłeckie
Kłecko - Rynek miasteczka
Kłecko - jedna z uliczek misteczka
Most kolejowy nad Jeziorem Gorzuchowskim w Kłecku
jestem na moście
Jezioro Gorzuchowskie
Jezioro Gorzuchowskie
Klucze gęsi
W drodze powrotnej przez Gorzuchowo. Po lewej ciągnęło się Jezioro Gorzuchowskie.
Zakrzewo - cała wieś na jednym zdjęciu
Pałac w Zakrzewie jest niewątpliwą atrakcją tej wsi.
Dziękuję. Idę to opić :-)
Komentarze (16)
Kota , tfu Grigora należy nominować do Oskara !!! ( za zdjęcia , kamerman) :-)
Konkret dystans i porcja ładnych zdjęć - super to zdjęcie kota na szynie. W Gorzuchowie żadnych zjaw nie widziałeś? Bo tam jest jedno takie mroczne miejsce, gdzie kiedyś spalono zielarki. http://wielkopolska-country.pl/item/20-zielarki-z-gorzuchowa
rmk - przez gospodarstwo z boku da się wjechać pod pałac.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017