Kółeczka nad Maltą w Poznaniu i ognisko na Dziewiczej Górze.
Na asfaltowej ścieżce wokół tego poznańskiego jeziora zrobiłem 3 żwawe kółka, jadąc slalomem pomiędzy pieszymi i biegaczami. Tych drugich było tam od groma, ale za to rowerzystów minąłem tylko kilku. Świetnie mi się tam jeździło, ale na więcej okrążeń ochoty nie miałem, bo czekał mnie jeszcze powrót do Wierzonki.
Ale najpierw wstąpić musiałem po drodze na Dziewiczą Górę, ale nie w celach zdobywania killera nocą, tylko na ognisko do rezydującego tam, mojego największego ziomka :-)
Fajnie się tam zrelaksowałem po szybkim kręceniu w Poznaniu.....aż za bardzo, bo trunek który spożyłem, przygryzając przepyszną kiełbasą wprost z ognia aż nie pozwolił mi potem wstać - nie wspominając o wejściu na rower. Zmuła w hooj potem była, kiedy musiałem wracać z ciepłego kącika....ale trzeba być twardym, jak poranny pyton!
Ledwo już to piszę, więc ułatwię sprawę wstawiając:
trasa:
i ździsie:

Poznań - nad Jeziorem Maltańskim nocą.

Poznań - stok narciarski na Malcie.

suszenie kurtki po solidnym treningu

po kilku oranżadach i rower miał dość :-)
Dziękuję za uwagę i spierdalam spać.




