Poznańska Malta i trochę po Centrum - wiatrrrrrrr!

Sobota, 3 stycznia 2015 · Komentarze(7)
Kategoria 40-100 km
Tak mi się "spodobał" wiatr wiejący z ogromną siłą z zachodu, że tak jak wczoraj w nocy postanowiłem stawić mu czoła jadąc do Poznania, aby z powrotem mieć lekko z wiatrem w plecy. Słowo lekko pogrubiłem celowo, ale to później.
No właśnie - do Poznania, którego gdybym tylko posiadał jakieś nadprzyrodzone siły, przesunąłbym w pizdu gdzieś indziej...bo miasto choć nie duże (w skali europejskiej) rozlewa się na sporym obszarze i skutecznie "zasłania" mi jazdę na zachód hałasem, torami, drogami, samochodami, sygnalizacjami i innymi miejskimi "wkurzaczami".
Mało jeżdżę rowerem w tamte rewiry, bo przedostanie się przez miasto nie jest wygodne i bezpieczne, a ciekawią mnie bardzo wioski i wioseczki po zachodniej stronie....

Wracając do pogrubionego słowa powyżej, to sprawa ma się tak - w planowaniu trasy powrotu z wiatrem, trzeba się kierować analogią, że "na zakupy nigdy nie jeździ się głodnym" bo rzecz jasna więcej się wtedy kupi :-)
Ileż człowiek ma siły i pomysłów wyjeżdżając z domu z pełnym zbiornikiem energii - mógłbym zajechać nawet do Kanady. Mój zbiornik opróżnił się niestety w Poznaniu i podczas powrotu nawet wiatr w plecy nie pomagał, bo opadłem kompletnie z sił (energia zużyta na jazdę pod wiatr) na dodatek wybrałem odcinek terenowy przez Dziewiczą Górę, a na leśnych drogach koła topią się w błocie.

Mimo wszystko jakoś się jechało, a dawno nie byłem rowerem w Poznaniu więc zaliczam ten wypad do tych z gatunku "zaspokajaczy ciekawości" a endorfiny podskoczyły całkiem wysoko i dzień na pewno stracony nie jest.
City to nie jest moje naturalne środowisko, więc i ździsiów nie robiłem za wiele.

ździsie:


Widok znad Jeziora Maltańskiego na fragment Starego Miasta w Poznaniu.


Ten wysoki budynek to Uniwersytet Ekonomiczny.


Jezioro Maltańskie


poznańskie kontrasty - wieżowce pośród kamienic.

To by było na tyle. Pozdrawiam.

Komentarze (7)

Tak, takie miasto na drodze to na pewno przeszkoda. Może wsadzić rower do auta i przejechać przez ten Poznań, a dopiero potem wysiadka i dalej w drogę :-)

Monica 16:57 niedziela, 4 stycznia 2015

Edi - Dzięki, dzięki. Niestety tego dnia nie miałem weny do fotografowania.
Trollking - Dzięki. Ja wolę właśnie widok na to jezioro od strony trybun. Mogę wtedy ując cały zbiornik i pobawić się zoomem.
Jelon - Racja, racja....jest tam wiele tego typu odstraszaczy dla takich naturszczyków ja ja :-)
Marcin - No powiem Ci, że jak stałem przy "dokach" to parę razy dostałem z fali po nogach. Jak wieje tak silny wiatr, to na tego typu otwartych zbiornikach wytwarza się spora fala.
Darek - No a ja dziś właśnie w tej nawałnicy utknąłem w Kostrzynie! Ale jak wyjeżdżałem rano, to w życiu nie spodziewałbym się takiego obrotu sytuacji. Również pozdrawiam i miło mi, że zaglądasz na mojego bloga :-)))

grigor86 16:04 niedziela, 4 stycznia 2015

O mały włos zrobił bym sobie posraną wycieczkę, własnie przeszła śnieżna nawałnica. Szykując gorącą, "herbatke" do termosa upiekło mi się-pozdrowienia z potasz

Daruch 11:24 niedziela, 4 stycznia 2015

Poznań z tym wzburzonym falami Jeziorem Maltańskim wygląda jakby nad morzem leżał ;)

marcingt 21:38 sobota, 3 stycznia 2015

Grigor - zapomniałeś jeszcze o miejskim smrodzie i zanieczyszczonym spalinami powietrzem, którego trzeba się nawdychac kręcąc podałami:/
Malta ale dzisiaj niespokojna ;D

jelon85 20:58 sobota, 3 stycznia 2015

Ale ciekawa perspektywa :) zawsze na Maltę patrzę z drugiej strony, aż nie poznałem!

Krakowska też ciekawie wyszła.

Trollking 18:28 sobota, 3 stycznia 2015

Fajne widoki, szkoda, że tak mało zdjęć :) Pozdrawiam

Edi 16:44 sobota, 3 stycznia 2015
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!