Rezerwat Śnieżycowy Jar jesienią.

Sobota, 8 listopada 2014 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Był piątek wieczór i w myślach wolna sobota, więc pojawiła się także chęć na rower. Tylko co by tu wymyślić, żeby nie jeździć tylko do nabijania kilometrów...W tym właśnie momencie telefon zadzwonił mi w kieszeni - Piotras.
Bez zbędnych ceregieli umówiliśmy w się w jednej sekundzie i za cel obraliśmy rezerwat Śnieżycowy Jar w Starczanowie.

Poranek mglisty. Wyjechałem na spotkanie Piotrasowi przez okoliczne lasy. Spotykamy się w Uzarzewie. Do celu dojeżdżamy w większości asfaltowymi drogami, jednak dziś ruch był niewielki i dyskomfortu nie było.
Z godziny na godzinę robiło się coraz cieplej, Słońce wyszło zza chmur, a mgła nieco opadła. Ubraliśmy się idealnie do panujących warunków, a o tej porze ciężko trafić z warstwami, dlatego ten trip sprawiał wiele przyjemności.

W Śnieżycowym Jarze jak zwykle pięknie, mimo że po wiosennych dywanach kwiatów ani śladu. Jednak to miejsce jest na tyle ładnie położone, że warto przyjechać tu choćby jesienią, kiedy nie ma tu tej całej szarańczy :-) A teren całego rezerwatu ma ciekawe, pagórkowate ukształtowanie terenu, co w połączeniu z jesienną feerią barw daje takiemu naturszczykowi jak ja uczucie zadowolenia. Zwiedzając rezerwat warto podjechać nad brzeg rzeki Warty, która płynie w bezpośredniej bliskości.
Z ciekawostek dodam, że w Starczanowie tuż przy granicy Śnieżycowego Jaru, odbywają się badania sejsmologiczne mające na celu odnalezienie złóż ropy i gazu. W tym celu sprowadzone zostały specjalne maszyny samobieżne z ogromnym wywoływaczem drgań w ziemi. Tak się zastanawiam, że gdyby odnaleziono waśnie w tym miejscu jakieś złoża wartościowego surowca, czy komukolwiek zależało by tak na kwiatku średniej urody, kwitnącym tylko na krótką chwilę raz w roku....

Drogę powrotną obraliśmy już bardziej terenowymi wariantami, nie zapominając oczywiście o Puszczy Zielonka, do której wjechaliśmy zaraz za granicą Murowanej Gośliny. Jadąc kolorowymi korytarzami delektujemy się jesienią. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy i tym sposobem dojechaliśmy do Wierzonki, gdzie mieszkam. Ale jeszcze odprowadziłem Piotrasa do okolicznych lasów i daliśmy se łapę na pożegnanie.

Podsumowując: Dzięki Piotras za wspólną jazdę! ;-)


Oto trasa:

ździsie:


Jesień w lesie we Wierzonce


Ku pamięci. Na drodze Mielno - Owińska.


W Bolechowie trafiliśmy na symbol.


Pole w Starczanowie


Stadko saren w Starczanowie. A w oddali dolina rzeki Warty.


Takimi maszynami szuka się ropy pod ziemią. Starczanowo


Rezerwat Śnieżycowy Jar w Starczanowie.


Rezerwat Śnieżycowy Jar w Starczanowie.


Rezerwat Śnieżycowy Jar w Starczanowie.


Warta w Starczanowie.


Piotras & Grigori

Komentarze (5)

Jesienią w Śnieżycowym jeszcze nie byłam :).

Kot 10:34 czwartek, 13 listopada 2014

Ale to jest rower "ku pamięci" więc ma być trochę smutno jednak ;-) Może pomyslę nad taką miniaturką na moim nagrobku ;-)

Monica 12:14 poniedziałek, 10 listopada 2014

Biały rower smutny... :( A trip zacny. Chyba już cię nie dogonię w tym sezonie. ;)

zarazek 12:00 poniedziałek, 10 listopada 2014

Podoba mi się ten biały rowerek "ku pamięci" ;-)

Monica 18:17 niedziela, 9 listopada 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!