Typowy pierwszy dzień jesieni - okolica bez celu.
Jednak po kilkunastu minutach woda poszła sobie dalej, a ja mogłem dokończyć zamiar pojeżdżenia po okolicy bez celu.
Tym sposobem, tak na zupełnym luzie zagłębiłem się w otaczające Wierzonkę lasy i przecinałem mokre, trawiaste ścieżki.
Dziś było całkiem ciepło, że w krótkim stroju nie odczuwałem żadnego dyskomfortu, ale nad głową wisiały cały czas deszczowe chmury, z których na szczęście do końca mojego objazdu nic nie spadło.
Ogólnie ujmując, to wypad szału nie robi i jechałem troszkę znudzony, ale z drugiej strony zażyłem ruchu i świeżego powietrza, więc jest dobrze.
Oto wioski, przez które przejechałem: Wierzonka - Mielno - Barcinek - Jerzykowo - Kołata - Wronczyn - Złotniczki - Jerzyn - Borowo Młyn...lasy, pola, błoto :-)
ździsie:

W Mielnie zaczyna padać, więc się chowam.

Gnój na maxa!

są też plusy takiej pogody...

W Jeziorze Kowalskim coraz mniej wody...

Było sporo lasu...

...i dróg polnych - Wronczyn - Złotniczki

Ogromne pole nieopodal Pobiedzisk
Teraz już po rowerku relaks innego typu wjechał :-)




