Do pracy i po pracy + wypad do Owińsk.
Wróciłem do domu, na ząb wrzuciłem trochę węglowodanów, a na ciało nieco bardziej obcisły strój i pomknąłem do Owińsk odwiedzić pewne ciekawe drzewo, oraz największą rzekę Wielkopolski. Po dwóch kilometrach jazdy, w Mielnie zjeżdżam na 6-ścio kilometrowy odcinek drogi leśnej do samych Owińsk, który to odcinek moim zdaniem jest najgorszym kawałkiem drogi jaki kiedykolwiek przemierzyłem w lesie. Droga ta jest często uczęszczana przez różne auta i na jej piaskowej powierzchni utworzyła się tzw. "tarka" na skutek pracy amortyzatorów i cholera wie czego jeszcze. Nie da się dosłownie po tym jechać, tarka jest tak wielka, że można pourywać koła i dostać wstrząsu mózgu! Ale jakoś tam przejechałem cały :-)
Dąb Bartek w Owińskach to pomnik przyrody o obwodzie 770 cm, liczy sobie ponad 600 lat. Według legendy drzewo kazał posadzić król Władysław Jagiełło na pamiątkę nawrócenia Litwy oraz zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem. Dokonać miał tego zaufany rycerz o imieniu Bartek. Według innego podania okazałe drzewo podziwiał cesarz Napoleon, gdy w 1806 r. odwiedził klasztor w Owińskach.
Potem jeszcze czmych nad pobliską rzekę Wartę, której spokojny nurt hipnotyzował spokojem i jazda przez Czerwonak w kierunku Wierzonki asfaltem.
Energia do jazdy pojawiła się dopiero pod koniec wycieczki, gdyż spaghetti dopiero wtedy się przetrawiło i energia z posiłku dała mi kopa troszkę za późno, ale nie ma co psioczyć, bo jechało mi się bardzo przyjemnie, szkoda tylko że nie miałem towarzystwa.
Kilka ździsiów:

Dąb Bartek w Owińskach.

Rzeka Warta w Owińskach.

Dzikie tereny nad Wartą w okolicy Owińsk.

W Czerwonaku świadczy się usługi dla ludności - korzystaj ludu :-)
Dziękuję za uwagę.




