Rajd na Dziewiczą Górę

Czwartek, 1 maja 2014 · Komentarze(5)
Kategoria 40-100 km
Kolega Sławek ze swajBIKEteam zorganizował dziś rajd rowerowy na Dziewiczą Górę i poprosił mnie wcześniej o pokazanie dojazdu do celu i się zdecydowałem. Na starcie przy przystani wodnej nad Jeziorem Swarzędzkim zjawiła się dość pokaźna grupka rowerzystów, w tym ja z tatą, ale także mój serdeczny ziomal Piotras wraz z połową swojej familii, także zapowiadało się miluśko :-)
Jak to zwykle bywa w tego typu imprezach, chwilkę zajęły sprawy organizacyjne i bardzo wolnym tempem ruszyliśmy do dzisiejszego celu wycieczki - Dziewiczej Góry, która jest najwyższym wzniesieniem Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka i wznosi się na wys. 144m.n.p.m. i z tamtejszej 40 metrowej wieży widokowej rozpościera się piękny widoczek na teren o sporym zasięgu.

Dojazd trwał długo, ale ze względów bezpieczeństwa inaczej wyglądać to nie mogło, choć bez wypadków i kraks się nie obyło, poza tym wachlarz wiekowy uczestników nie pozwalał na szarżowanie. Wyjechaliśmy znad Jeziora Swarzędzkiego okrążając je dookoła i przez Zieliniec, Gruszczyn dojechaliśmy do newralgicznego miejsca w Mechowie, gdzie przedrzeć musieliśmy się dwa razy przez tory kolejowe i potem przez ruchliwą drogę nr5 prowadzącą z Poznania do Bydgoszczy - operacja przebiegła pomyślnie. Potem już leśno - polnymi ścieżkami w okolicy Kicina wjechaliśmy w lasy okalające Dziewiczą Górę. Wisienką na torcie był ekstremalny dla uczestników podjazd na szczyt, gdzie dodam był on tym z tych bardziej "ucywilizowanych". Paru osobom udało się wjechać do końca, ale brawa dla dla każdego za walkę :-)

Na szczycie pagórka obiecany relaks i podziwianie widoków z wieży. Ja tymczasem podziękowałem Sławkowi za wspólnie spędzony czas i wraz z tatą Piotrasem, Jego żoną Sylwią i jej chrześniakiem pożegnaliśmy grupę i odbiliśmy nieco głębiej w ostępy Puszczy Zielonka już sami. Pojechaliśmy sobie jeszcze przez Kliny, Mielno, Pławno do Zielonki. Tam postój przed czynnym sklepem, gdzie wjechał baton i pierwszy w tym roku lód :-) Drogę powrotną obraliśmy przez środek parku, główną arterią (piaszczystą) do Tuczna i potem Kołatę i Jerzykowo, w którym rozstaliśmy się z ekipą Piotrasa. Na koniec dojazd asfaltem do naszej ukochanej Wierzonki :-)

W imieniu swoim i taty dziękuję za mile spędzony czas na rowerze wszystkim i z osobna każdemu, mimo że nie było się wstanie zapoznać z każdym.

Trasa wyglądała następująco:
Kilka ujęć z rajdu:


Bez podpisania regulaminu zostałbym wykluczony :-)


Kiedy Sławek omawiał sprawy organizacyjne...


Grigori z Piotrasem pławili się w blasku fleszy :-)


Jazda swarzędzkimi ścieżkami rowerowymi


Większość trasy to na szczęście teren


z licznymi piaszczystymi podjazdami i ładnymi kobietkami :-)


Państwo Ziętkowie :-)


Poznałem kilka ciekawych osób, tutaj Andrzej na 1 planie


No i zaczyna się - podjazd na Dziewiczą Górę


Prawda, że uroczo?


Jest i ociec - Krzychu dajesz!!! :-0


Na szczycie relaks


W Zielonce był szybki serwis Sylwii Krossa, poszło migiem


Zielonka - Tuczno

Na dziś to wszystko, dziękuję za uwagę :-)




Komentarze (5)

Super akcja. Podjazd pod Dziewiczą z każdej strony, potrafi czasem zaskoczyć nawet doświadczonego rowerzystę ;-)

Ech 07:32 środa, 21 maja 2014

No no całkiem fajny wyjazd i okazja do nowych znajomości ;-) Najważniejsze zaś że stopniowo wracasz na rower :-)

Monica 18:23 niedziela, 4 maja 2014

Ale wpadła Ci w oko rowerzystka nr 046 ;) Rajdowiec się zrobiłeś.

sebekfireman 19:18 czwartek, 1 maja 2014

Oj widzę, że Jurkowi wpadła w oko ów niewiasta :-) Mnie też, dlatego aż na 2-óch zdjęciach ją uwieczniłem, ale przy drugim dostałem zjebkę, że właśnie tylko jak prowadzi rower to jej cykam :-)))) Mogę tylko powiedzieć, że cały ten czas, kiedy zdjęć jej nie robiłem to dzielnie posuwała się do przodu na siodełku ;-)

grigor86 19:03 czwartek, 1 maja 2014

Wygląda na to że bikerka nr 046 całą drogę prowadziła .... rower :)

Jurek57 18:58 czwartek, 1 maja 2014
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!