Na rower wyszedłem o zachodzie Słońca i po pół godzinie jechałem po ciemku i w zimnym wietrze. Musiałem dziś zażyć troszkę ruchu po prostu.
Dziś dotarła do mnie przesyłka z moim strojem bikestats od BCM nowatex. Bardzo jestem zadowolony z kompletu. Prezentuje się wspaniale, a i materiały użyte do produkcji stroju są na bardzo wysokim poziomie. Z rozmiarówką wyszło całkiem przyzwoicie, tylko koszulka mogłaby być lekko ciaśniejsza. No i ten indywidualny napis "GRIGORI" ale jestem dumny teraz :-) Jeśli jakiś bikestats'owicz ma chrapkę na taki strój, to rusza druga tura zamówień, więc streszczać się bikerstwo!
Tak to się prezentuje:
Dziękuję wszystkim, którzy włożyli trud w organizację tego super pomysłu, a w szczególności Kubie - kawał dobrej roboty!!!
Komentarze (17)
Konkret, też mi się marzy własny. Ciekawe ile sobie życzą
Uuuaha, no nie pogadasz, profesjonalizm w każdym calu ;-) No ale Tobie się ten indywidualny strój naprawdę należy za te wszystkie przejechane kilometry ;-) Niech Ci dobrze służy :-)
A ja dziękuję za linka :) cena ok, pomysł rewela, tylko barwy zupełnie nie moje. Ale rzecz do przemyślenia, choć ze mnie świeżak zupełny na tym portalu.
Super pomysł i jak widzę świetne wykonanie! Można wiedzieć ile za takie cacko (oczywiście nie z napisem Grigor :P ) trzeba dać? Bo nie chce mi się szukać po forach :)
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017