Night biker - trening

Środa, 18 grudnia 2013 · Komentarze(3)
Kategoria 1-40 km
Gdy wyrobiłem się z obowiązkami dnia powszedniego i zmieniłem dętkę po ostatniej panie, po 19:00 zrobiłem sobie mały trening po asfalcie, czyli jazda dla samej jazdy po prostu.
Wczoraj potraktowałem rower z dużego ciśnienia na myjce i dziś strzelało nieźle w tylnej piaście, czyli brak smaru, a to znaczy że jutro mam robotę...
A jadąc wojewódzką "5" miałem niezłego cykora, kiedy to zza moich pleców z ogromnymi prędkościami wyłaniały się tiry, robiąc wuchte kurzu i hałasu.

Takie oto serducho dziś wyszło:


To wszystko na dziś.

Komentarze (3)

To fakt. Ale ja stawiam na współpracę w obopólnym interesie - staram się dawać znać kiedy może wyprzedzać, jeśli widzę, że się męczy to potrafię nawet zjechać na chodnik/szuter/cokolwiek. Ale to tylko jak widzę, że to przedstawiciel tych nienachalnych, żeby ująć to jak najbardziej delikatnie :)

Trollking 22:47 środa, 18 grudnia 2013

TIR...temat rzeka, jednych kierowców można kurwić po wsze czasy,a drudzy są naprawdę w porządku - mijają ze sporym zapasem...Jednakże nic nie podnosi tak ciśnienia, jak kierowca wspomnianego TIR''a mijający Cię na gazetę :-P

TomliDzons 22:12 środa, 18 grudnia 2013

"5" lubię jeździć, szczególnie w tę stronę, w którą Ty dziś, bo jest jakoś tak z górki :) a tiry to cały urok asfaltu, są mega męczący, szczególnie jak jedziesz pod wiatr i podmuch zapychający oddech Ci jeszcze dołożą, ale w sumie to elita wśród kierowców, rzadko są z nimi przejścia. Ale bywają, nie powiem :)

Trollking 22:03 środa, 18 grudnia 2013
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!