Wczoraj w końcu doprowadziłem Felta do porządku, dlatego dziś po południu wybrałem się na przejażdżkę aby troszkę odetchnąć po całym dniu. Początkowo miało być zupełnie relaksowo po najbliższych lasach, w ciszy i spokoju. Jednak jakoś tak wyszło, że po wyjechaniu z lasu koła doprowadziły mnie w zupełnie inne krajobrazy. Mowa tu o tereny przemysłowe elektrociepłowni na poznańskim Karolinie. Mimo hałasu i tym podobnych rzeczy, jechało mi się przyjemnie, gdyż temperatura idealna, zero insektów i czysty rower :-) Pozdrówka
Jadąc drogą z Kicina do Janikowa, moim oczom ukazał się zjebany widok. Otóż zaraz przy granicy Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka, a w zasadzie w jego otulinie, firma na "B" buduje sobie ogromną fabrykę środków chemicznych, owadobójczych itp. co mnie i wielu ludziom bardzo się nie podoba, ze względu na wiele niedobrych czynników wpływających na małą atrakcyjność turystyczną, ale także na aspekt ekologiczny i niebezpieczeństwo za tym idące. Jakieś tam protesty podobno były, ale jak wiadomo te pierdolone pieniądze rządzą tym światem i cóż może w takim przypadku zrobić zwykły, szanujący przyrodę i nie mający złotówki zamiast mózgu człowiek? No nic, oprócz chyba tego co ja, czyli stanąć na górce i z zażenowaniem zrobić zdjęcie pięknej Dziewiczej Góry przysłoniętej zasraną fabryką :-(((
Być może jest jakaś nadzieja dla przyrody. Pewnego dnia, to my, młodzi będziemy decydować o losach tego świata. Jeśli nie damy się ogłupić mamonie, to jest nadzieja...
Niestety, biznes to biznes. Coś kosztem czegoś. Jest wiele rzeczy którzy jak to pięknie powiedziałeś "zwykły, szanujący przyrodę i nie mający złotówki zamiast mózgu człowiek" robi przeciwko naturze - nikt nas z tego nie rozlicza.
U mnie prawie by wybudowali fermę norek ale zaniechali ze względu na pobliskie rowy melioracyjne, dość ważne dla pobliskich pól; zeby było śmieszniej to u tego samego kolesia znaleziono ściek wyprowadzony z jednego z wielu gospodarstw do rzeki (ok. Czerniejewa) i dlatego we Wrześni włodarze wstrzymali pozwolenie.
Stary, za 10 lat cała Zielonka będzie szczelnie obudowana domkami jednorodzinnymi wywalającymi śmieci do lasu, a ty się jedną fabryką przejmujesz? Fakt, smutne to jest, jak chodzi o kasę, to u nas nic innego się nie liczy.
Cyklozą zaraził mnie mój tata, który jak tylko nauczył małego Grigorka jeździć na rowerze, zabierał mnie na wycieczki.
Potem w wieku kilku lat na komunijnym Romecie Zenit z 3 biegami, przejechałem w rajdach szkolnych i PTTK pierwsze kilka tysięcy kilometrów.
W wieku lat 12 na rowerze trekkingowym Victus Family Cup przejechałem pierwsze 105km w jeden dzień. Była to trasa Wierzonka - Witkowo - Wierzonka. Było to bardzo nieodpowiedzialne i skrajnie wyczerpujące, ale dystans z ówczesnego licznika Sigma 300 pamiętam jak dziś.
Potem w wieku dojrzewania rower sprzedałem, żeby mieć na odżywki, gdyż ćwiczenia na siłowni zaabsorbowały mój czas na dobrych kilka lat. Kiedy już dojrzałem, zrozumiałem że rower jest tym co kocham najbardziej i kupiłem sobie porządnego górala, którym od 2010 roku jeżdżę, ciesząc się życiem i pokazując to na moim blogu bikestats.
Na wspomnianym Victusie Family Cup pamiętam, że po ok.5 latach jazdy licznik dobił do 9999km i musiałem jeździć od zera, także trochę przed bikestats też się jeździło. Choć na bs jestem od 2010 roku i na koncie mam odwiedzonych wiele ciekawych miejsc w kraju, to myślę że to co najlepsze, jest jeszcze przede mną, bo cały czas się rozwijam i dojrzewam. Rower to wspaniała przygoda, więc przygodo trwaj!
DO PRZODU! JAZDAAAAA!
Moje maxy (MTB):
max dystans jednego dnia: 325 km. 30.07.2012r. Wierzonka - Gdańsk - Hel
max prędkość: 70km/h zjazd w Mosinie
max km w miesiącu: 2063.73 km. maj 2011
max km w roku: 11379,54 km 2017